Niektórzy ludzie rodzą się z talentem, od urodzenia piszą wiersze, komponują symfonie, malują obrazy czy potrafią w obiektywie zatrzymać niepowtarzalne chwile. Inni, a jest ich większość muszą ciężko pracować i uczyć się od zera aby dojść do perfekcji w tym co robią. Ja zdecydowanie należę do tych, dla których, każde następne naciśnięcie migawki jest zaledwie ułamkiem promila mojego doświadczenia, które zbliża mnie do mistrzostwa w tym co robię. Długa i daleka droga przede mną i mając świadomość tego, rzucam się w wir wyzwań i niestrudzenie mierzę się z każdym następnym zadaniem.

Nie urodziłam się z aparatem w ręce, moja pasja ewoluowała, pomimo tego, iż pragmatyzm nakazywał mi zdobycie wykształcenia w innym kierunku, gdzieś w głębi mnie żyła swoim życiem miłość do obiektywu. Była jak małe ziarenko, zasadzone w grunt, podlewane, pielęgnowane, ale jeszcze malutkie i zielone. Pojawił się mój pierwszy aparat – ziarenko puściło pierwsze pędy. Pierwsze fotografie, znajomi, natura – falujące liście na drzewie, spieniony bałwan morskiej fali, obmywającej nogi plażowiczom, zaciekawione ptaki wpatrujące się we mnie, kiedy celuję w nie ze swojego obiektywu, zachodzące słońce, niczym purpurowy dywan ścielący się nad lasem. I stało się.

Zaczarowany świat, który zaczęłam dostrzegać z innej perspektywy, z okienka mojego obiektywu, przeniósł mnie w moje małe, magiczne królestwo.

My – Alicje, chyba tak mamy, jedną przenosi lustro a drugą lustrzanka. Olśniło mnie. Alicja w Krainie Fotografii, to ja w moim świecie, którego nie dostrzegałam z tamtej strony obiektywu. Kiedyś usłyszałam, że dobrze jest, kiedy praca którą wykonujesz przynosi ci satysfakcję. Sadzę, że można rozwinąć tę myśl i powiedzieć, że dobrze jest, kiedy twoja praca jest również twoją pasją i spełnieniem się.

Przenieśmy się razem w świat, gdzie po drugiej stronie nic nie jest takie same.

Wasze Historie

Zobacz więcej historii pełnych ciepła, emocji i miłości